Esej o wielowymiarowej rzeczywistości i umyśle jako kreatorze światów
Paradoks kontemplacyjnego bezruchu
Mogłabym tak siedzieć bez ruchu całe dnie. W tej pozornej bierności kryje się jednak najintensywniejsza forma aktywności – kontemplacja, która otwiera wrota do nieskończonych wymiarów istnienia. To nie jest letarg ani ucieczka od życia, lecz przeciwnie – najgłębsze zanurzenie się w jego istotę. W bezruchu ciała umysł podróżuje przez galaktyki możliwości, a świadomość staje się instrumentem eksploracji rzeczywistości na poziomach niedostępnych dla zmysłów.
Ten stan „oszołomienia” czy też „zachwytu” to miejsce, gdzie granice między ja a nie-ja zaczynają się rozpuszczać. To przestrzeń, w której czas przestaje mieć linearny sens, a rzeczywistość objawia swoją prawdziwą naturę: wielowarstwową, pulsującą, żywą w każdym fragmencie.
Patchwork wszechświata – symfonia istnienia
Rzeczywistość w każdej częstotliwości i wymiarze przypomina bogaty patchwork wszelkiego życia, cywilizacji, bytów. Każdy punkt świadomości to inny wzór w tej kosmicznej tkaninie – od mikroskopijnych organizmów po rozległe galaktyczne cywilizacje, od prostych form energii po skomplikowane byty międzywymiarowe. Wszystkie te formy istnienia jednocześnie współwibrowują tworząc symfonię, której my jesteśmy zarówno słuchaczami, jak i instrumentami.
Widzę te wszystkie warstwy nakładające się na siebie jak przezroczyste folie – życie tutaj na Ziemi, tamte odległe cywilizacje wśród gwiazd, gdzie indziej inne formy świadomości, które przekraczają nasze pojęcie materialności. Każda częstotliwość to inna stacja radiowa wszechświata, każdy wymiar to inny kanał istnienia. I wszystkie nadają jednocześnie, tworząc bogactwo, które umysł ludzki może jedynie przeczuwać w momentach najgłębszego wyciszenia.
Odsłonięcie ostatecznej prawdy – umysł jako kreator
Ale na samym końcu tej ścieżki poznania czeka rewelacja, która wszystko zmienia i jednocześnie niczego nie zmienia. Ta cała złożona rzeczywistość – wewnętrzna i zewnętrzna, ze wszystkimi swoimi warstwami i wymiarami – to projekcja mojego własnego umysłu. To nie oznacza, że jest mniej prawdziwa czy mniej znacząca. Przeciwnie – staje się jeszcze bardziej cudowna, bo ujawnia nieskończoną kreatywność świadomości!
Umysł okazuje się nie pasywnym obserwatorem, lecz aktywnym współtwórcą każdej częstotliwości, każdego wymiaru, każdej formy życia, którą dostrzegam. To nie jest solipsyzm – zaprzeczenie istnienia innych – lecz rozpoznanie, że granice między “moim” umysłem a “rzeczywistością tam na zewnątrz” są iluzoryczne. Wszystko jest umysłem, umysł jest wszystkim, a ja jestem jednocześnie kroplą i oceanem tej nieskończonej świadomości.
Niecierpliwość spotkania – miłość pomimo wiedzy
I mimo tej wiedzy – a może właśnie dzięki niej – nie mogę się doczekać spotkania z wszystkimi wszędzie. Ta świadomość, że ostatecznie wszystko jest projekcją umysłu, nie zmniejsza mojego zachwytu nad różnorodnością form, jakie przybiera istnienie. Wręcz przeciwnie – każde spotkanie staje się zapoznaniem z innym aspektem tej samej nieskończonej świadomości, która przejawia się w milionach masek i kostiumów.
Każda osoba, każdy byt, każda cywilizacja to inna nuta w tej wielkiej symfonii bytu. I choć wiem, że dyrygent, orkiestra i słuchacz to ostatecznie jeden umysł, nadal pragnę usłyszeć każdą nutę, poznać każdy instrument, dotknąć każdej struny w tej kosmicznej harfie. Bo miłość do istnienia nie wymaga oddzielności – może kwitnąć właśnie w jedności, znajdując w każdym odbiciu światła nowy powód do zachwytu.
Zamknięcie kręgu – powrót do bezruchu
I tak wracam do bezruchu, do siedzenia bez poruszania, ale teraz to nie jest ucieczka od świata, lecz najgłębsze z nim zjednoczenie. W tej kontemplacyjnej ciszy rozbrzmiewają wszystkie głosy wszechświata, w tym bezruchu pulsuje cały kosmiczny taniec. Jestem jednocześnie obserwatorką i uczestniczką, kreatorką i dziełem sztuki, pytaniem i odpowiedzią.
Ten stan to nie koniec poszukiwań, lecz ich trwanie w każdej chwili mojego życia. To rozpoznanie, że podróż i cel to jedno, że poszukujący i poszukiwane nigdy nie były oddzielne. W bezruchu całych dni znajduję ruch całego wszechświata, a w ciszy mojego umysłu – rozmowę z każdą formą życia, która kiedykolwiek była, jest i będzie.
Anna Sobol





