Kilka lat temu miałem depresję. Nikt nie wiedział, jak źle się czułem i jak bardzo żyłem na krawędzi wytrzymałości. Trzymałem to dla siebie, żyjąc w przekonaniu, że przecież jestem inteligentną osobą, mam też jakąś wiedzę, więc po prostu muszę sobie z tym poradzić, jakoś to “rozchodzić” lub „przeczekać”. Czas mijał a ja czułem się coraz gorzej.
Sęk w tym, że kiedy masz depresję, brakuje Ci zazwyczaj energii, motywacji (takiej, która by owocowała faktycznym działaniem), a nawet wiary w powodzenie czegokolwiek. W moim życiu potoczyło się źle kilka bardzo ważnych dla mnie rzeczy, a ponieważ już nim to nastąpiło, nie było kolorowo, to jak to się mówi “ostatecznie mnie one dobiły” i depresja stała się faktem.
Nie mogłem się do niczego zmobilizować, czułem się fatalnie i oczywiście z nikim o tym nie rozmawiałem “bo po co”, “przecież to i tak nic nie da”.
Nauczono mnie, żeby nie okazywać słabości bo ktoś to może przeciwko mnie wykorzystać. Nie ryzykowałem więc, nic nie mówiłem.
W końcu zaczęło sypać mi się sypać także zdrowie fizyczne a ja poczułem, że jak tak dalej pójdzie to skończy się to tragicznie.
Mimo wszystko zależało mi wciąż na swoim życiu, więc postanowiłem działać.

W tym aryle przedstawię Ci sposób działania, jaki sobie wypracowałem aby nie tylko wyjść z depresji, ale rozwinąć się, oraz wznieść na nowy poziom swoich możliwości, a także dobrego samopoczucia.
Jasne, życie niesie wyzwania i nawet dziś zdarzają mi się gorsze dni, ale o depresji nie ma już mowy!
Nie zaproponuję Ci cudownego leku, który sprawi, że już nigdy się źle nie poczujesz, ale pokażę Ci jak ja sobie radzić i jakie techniki udało mi się wypracować, aby czuć się dziś lepiej niż kiedykolwiek wcześniej.
Chcę także zaznaczyć, że choć piszę tu z mojej perspektywy gdzie mierzyłem się z określonymi problemami na które poszukiwałem odpowiedzi i rozwiązania – to artykuł ten adresuje do wszystkich osób – w równy stopniu do kobiet co do mężczyzn, w różnym wiek, o różnej wadze etc.
Przejdźmy zatem do najważniejszego pytania:

Mam depresje – co robić?

Jeśli masz depresję, czujesz, że brakuje Ci sił, a nawet wiary w to, że jest sens działać, że Ci się uda etc., a do tego masz często negatywne, natrętne myśli, być może nawet stany lękowe, to jest na to sposób.

Depresja to stan, który aby przełamać potrzebujemy angażujących nas fizycznie czynności, które zmuszą umysł do koncentracji na wykonywanym zadaniu oraz dadzą nam w efekcie poczucie, sukcesu, że coś osiągnęliśmy, co przełoży się na poczucie sensu oraz poczucie spełnienia czyli szczęścia mówiąc potocznie.
Tylko tak możemy skutecznie przeciwdziałać natarczywym negatywnym myślom czy stanom lękowym, jakie pojawiają się często w depresji. Umysł musi dostać misję, która skutecznie pomoże Ci w budowaniu pozytywnego obrazu siebie przez poczucie realizacji i osiągania sukcesów. Możesz robić to metodą małych kroków. Ważne by to robić.

Ponieważ moje samopoczucie brało się bardzo mocno “z mojej głowy”, która rządziła niejako całym moim życiem, to stwierdziłem, że muszę zrobić coś zupełnie z przeciwnego bieguna – muszę zacząć robić coś fizycznie – wbrew temu co pojawia się w mojej głowie.
Czując się na prawdę źle także fizycznie, nie mając dobrej kondycji, po raz pierwszy w życiu postanowiłem wtedy, że zacznę regularnie, długoterminowo ćwiczyć. Fizyczny trening, w regularnych przedziałach czasu.
Miałem świadomość bowiem jednej z moich największych wad: problemów z systematycznością. Już wcześniej miewałem zrywy na to by ćwiczyć ale po początkowym zrywie, robiąc to bardzo intensywnie jak na swoje możliwości, po tygodniu czy najdalej miesiącu, czułem się tym zmęczony i przestawałem regularnie trenować. Tym razem więc postanowiłem sobie: Będę regularnie trenować i zrobię to tak, aby mi to nie zbrzydło po paru tygodniach.
Kluczem bowiem do rozwoju i uzyskania systematyczności jest robienie czegoś w taki sposób, by nasze ciało było odpowiednio stymulowane ale aby nie było to gwałtem na naszym organizmie i aby nie zaczął się on szybko buntować przeciwko treningowi.

Moim pomysłem było ćwiczenie co drugi dzień w podobnej porze, początkowo 20-30 minut, potem około 45 minut.
W tym czasie wykonywałem możliwie intensywni ćwiczenia kardio oraz siłowe, w domu, przy udziale minimum sprzętu (kupiłem hantle, uchwyty do pompek, a z czasem kupiłem używaną ławeczkę skośną na której wykonywałem niektóre ćwiczenia i zamontowałem sobie drążek do ćwiczeń na suficie). Trochę sprzętu w pokoju działa dobrze jako stałe przypomnienie o tym, co obecnie zamierzamy wprowadzić jako regularny element do naszego nowego życia.

Ćwiczenia to nie wszystko, bo aby trening był skuteczny dobrze jest zadbać o to by organizm miał dostarczaną energię do tych ćwiczeń. Dlatego zacząłem zwracać większą uwagę na to co jem na śniadanie, zwłaszcza w dni przed treningiem dbałem o to by zjeść coś pożywnego około 1,5 godziny przed treningiem. Ćwiczenie na głodno to zły pomysł, zwłaszcza gdy mamy tendencje do niedowagi jak ja, ale i przy nadwadze głodzenie się to nie jest dobry sposób. Zamiast tego zdrowa dieta dobrana do indywidualnych potrzeb.
Ja w każdym razie dbałem również by po treningu w ciągu 20-30 minut, gdzie organizm najlepiej przyswaja budulec – zjeść jakiś wysokobiałkowy posiłek. Od dziecka miałem dużą niedowagę i zawsze tendencje do bycia bardzo szczupłym (szczupłym co nie znaczy ze bez brzuszka 🙂 ), a ponieważ jednym z celów jakie sobie postawiłem początkowo było “zobaczyć jakiekolwiek wizualne pozytywne efekty mojego zaangażowania w ciągu dwóch miesięcy, to dieta dla mnie była istotna.

Byłem w depresji i ćwicząc nieraz padałem dosłownie na twarz (także z powodu braku siły psychicznej), robiąc na przykład pompki do poziomu kiedy ręce odmawiały mi posłuszeństwa, padałem i leżałem wtedy twarzą do ziemi po czym zwlekałem się by robić kolejne ćwiczenie. To więc nie tak, że zacząć najtrudniej i potem już się łatwo robi. Trzeba się naprawdę „wkurzyć” i powiedzieć sobie „robię to i koniec” a potem robić, czasami aż dosłownie padnie się na twarz i znowu, i znowu, w kolejnych dniach to samo, aż padnie się na twarz ponownie.
Z czasem jednak czas zanim padnie się na twarz zwiększa się i widzimy, że coś osiągamy naszą determinacją i siłą woli!

Oczywiście pamiętajcie by ćwiczyć w zakresie zdrowego wysiłku, bo z tym padaniem na twarz to oczywiście nie ma to być w sensie dosłownym normą. Nasz organizm rozwija się pod wpływem ćwiczeń tylko wtedy jeśli dostarczymy ich odpowiednią dawkę. Co oznacza także – że nie może ona być za duża! Od pewnego progu wysiłku bowiem po prostu spalamy same mięśnie, uszkadzamy stawy czy ścięgna i nie ma to nic wspólnego ze zdrowym rozwojem. Dlatego nie warto ćwiczyć godzinami, bo to nic nie daje dobrego wbrew pozorom. Nie warto też jest na siłę wykonywać ćwiczeń, na które nie jesteśmy fizycznie przygotowani. Zamiast ambicjonalnego „wycisnę jeszcze więcej”, o wiele cenniejsze jest podejście gdzie robisz angażujące Cię, wymagające wysiłku i skupienia ćwiczenie, ale w takim zakresie, że jesteś w stanie je powtórzyć za dwa dni, i za cztery i za sześć itd. Pamiętaj, nie chodzi o zrywy ale o regularność. Efekty zwiększonej siły czy wytrzymałości powinny być obserwowane w perspektywie kilku tygodnie a nie z dnia na dzień. Wtedy to możemy dopiero podnosić stopniowo poprzeczkę i modyfikować trening tak by odpowiadał naszym nowym możliwościom.

To w ogóle bardzo ważne – wyznaczyć sobie jakiś cel czasowy, ale taki realistyczny i do niego dążyć.
Ponieważ w depresji wątpimy często w swoje siły oraz to czy uda nam się coś zmienić, to musimy twardo postawić sobie pewne założenia: Nieważne co się będzie działo, będę regularnie ćwiczyć przez dwa miesiące i dopiero potem ocenię czy było warto.

W ćwiczeniach dobrze zadbać o fajną muzykę, taką którą lubisz ale która jest też energiczna, przy której po prostu chce się coś fizycznie robić! Coś z energią i rytmem, do którego odpowiednio dynamicznie się ćwiczy.

Kolejnym elementem walki z depresją było dla mnie wplecenie w dni nie-treningowe inną dodatkową fizyczną aktywność, gdyż fizyczna aktywność to podstawa zarówno zdrowia fizycznego jak i psychicznego.

Ja w dni nie-treningowe regularnie zacząłem chodzić na dłuższe spacery. Nawet w złą pogodę. Nawet wtedy gdy mi się kompletnie nie chciało!
W depresji jest bardzo ważne, aby postawić sobie sprawę w ten sposób: “robię to koniec, nie dyskutuję ze sobą o tym, po prostu od teraz robię to regularnie”.

Dopóki negocjujesz ze sobą daną rzecz – umysł osadzony w szkodliwej rutynie może wpływać na Twoje powstępowanie, podsuwając Ci argumenty, żeby przestać robić tą nową rzecz. Co więcej, nawet mogą pojawiać się sytuację typu: Zawsze akurat kiedy ćwiczysz ktoś wpada do pokoju i Ci przeszkadza.
W takiej sytuacji uprzejmie acz stanowczo musisz powiedzieć: Sorry ale teraz ćwiczę, czy teraz wykonuje inne ważne dla mnie zadanie i cokolwiek się dzieje, zajmę się tym dopiero gdy skończę.
Musisz wypracować sobie nową rutynę, nowy rytm działania a aby się o udało, musisz podejść do tego ze stanowczością.
Gdy przestajesz negocjować ze sobą w swojej głowie czy coś zrobisz i stawiasz to jako decyzję podjętą, nie podlegającą dyskusji, to Twój umysł także się dostosuje i z czasem przestanie próbować Ci przeszkadzać, a nawet zacznie robić wszystko aby Ci pomóc bo w końcu oboje w tym siedzicie. 🙂

Uważność w depresji

Chodząc na spacery, czy wykonując ćwiczenia pamiętaj o ważności. Jeśli wykonujesz jakieś ćwiczenie to zaangażuj w nie nie tylko swoje ciało ale także umysł! Skup się na wykonywanych ruchach oraz na tym w jakim celu je wykonujesz (by zwiększyć swoja sprawność). Jeśli jesteś na spacerze to staraj się pilnować aby skupiać swój umysł na podziwianiu widoków, a nie pogrążać się w rozmyślaniach w swoim świecie wewnętrznym. Spacer słyszeć powinien temu by dostarczyć Ci nowych, zewnętrznych bodźców, które dadzą Ci nową perspektywę i odciągnął Cię trochę od ciągłego przeżywania w swoim umyśle tych samych myśli.

Praktykuj uważność kiedy tylko się da, czyli gdy tylko sobie o tym przypomnisz, a staraj się sobie o tym przypominać kiedy tylko się da. 🙂 Zmywasz naczynia? Skup swój umysł na zmywaniu naczyń i świadomie przyglądaj się temu co robią twoje ręce etc.

Depresja a endorfiny

Endorfiny nazywane są hormonem szczęścia. Endorfiny poprawiają samopoczucie psychiczne a nawet mają działanie przeciwbólowe. Dlatego by przełamać stan depresyjny – dobrze jest wykonywać zdrowe czynności, które uwalnianie endorfin stymulują.
Tu świetna wiadomość: Trening fizyczny jaki powyżej opisałem, jest jednym z najskuteczniejszych sposobów stymulacji uwalniania endorfin.
Przy intensywnej aktywności fizycznej organizm produkuje endorfiny. W efekcie po intensywnym treningu, realnie możemy poczuć się lepiej psychicznie, gdyż chemia naszego organizmu zaczyna działać na naszą korzyść!
Dlatego właśnie uważam, że nic nie zastąpi tego fizycznego intensywnego treningu. O ile Joga jest świetna, oraz jest wiele innych fajnych sposób na ćwiczenie to w depresji uważam, że dobrze aby wprowadzić ten element intensywnego wysiłku fizycznego, mobilizacji i skupiania jakie są potrzebne przy wykonywaniu intensywnych ćwiczeń siłowych oraz kardio.

Przez długi czas w swoim życiu stawiałem na samą kwestie umysłu, uważając, że umysł powinien być niezależny od wpływu materii, a fizyczność ma umysłowi być mu podległa z samego tylko aktu woli. Jednak nie da się uzdrowić umysłu czy swojego serca, jeśli nie zaczniesz uzdrawiać swojego ciała i dbać o jego potrzeby.

Wracając do endorfin: Kolejną aktywnością, którą polecam są zimnie prysznice. Już wiem co sobie myślisz: “brrrr, a wżyciu!” – ale jeśli chcesz zmiany na lepsze to potrzeba też zmiany działań, wychodzących nieco poza dotychczasową strefę komfortu.
Przeprowadzono badania, w których stwierdzono znaczącą poprawę w leczeniu depresji u pacjentów, którzy stosowali zimne prysznice. Zimno, zwłaszcza gwałtownie pojawiające się, jest jednym z najsilniej działających stymulantów uwalniających endorfiny. Kilkanaście sekund do maksymalnie dwóch minut zimnego prysznica, potrafi dać natychmiastowo odczuwalną poprawę samopoczucia psychicznego. Ponadto zimnie prysznice hartują nasz układ krążenia i mogą być pomocne również od tej strony dobroczynnie działając na nasz organizm. Oczywiście należy robić to z głową więc warto sobie wcześniej poczytać na ten temat. Wartą uwagi metodą w tej dziedzinie jest metoda Wima Hofa.

Odradzam natomiast szukanie sposobów na stymulację endorfin dietą. Żadne zastępowanie ćwiczeń pomysłowymi posiłkami.
Jeśli chcesz wyjść z depresji to aby zapanować nad tym co dzieje się w Twojej głowie i w uczuciach – musisz stworzyć sobie zdrową rutynę fizycznych działań, które odpowiednio ustawią Twój organizm na zdrowy tryb reagowania. Stosowanie samych diet – nawet tych faktycznie bardzo zdrowych – to za mało. Z mojego doświadczania wynika, że aby przełamać depresję, trzeba robić to przez fizyczną aktywność.

Depresja a relacje i komunikacja

Kolejną ważną kwestią w kontekście depresji jest to jakie mamy relacje z ludźmi i jak się w nich czujemy. Jak wspomniałem na początku, moim mechanizmem obronnym było nie rozmawiać o swoich problemach. Uważałem, że muszę sobie sam z nimi poradzić, nie chciałem też wyjść na słabego lub na narzekającego więc po prostu milczałem udając, że jest ok. Gdy ktoś mnie pył – co u Ciebie? Opowiadałem “Spoko”.
Jest oczywiście pewna cienka granica pomiędzy przyznawaniem, że nie czujemy się dobrze i mamy jakiś problem, a koncertowaniem się na tym i ciągłym powtarzaniem, że jest źle. Niektórzy ludzie bowiem niejako z automatu skupiają się na tym co negatywne i od tego zaczynają. Jeśli też tak masz, to spróbuj zacząć świadomie zwracać na to uwagę i postaraj się bardziej aktywnie wyszukiwać te rzeczy które są dobre i o nich również mówić. Nasza ocena rzeczywistość i to na co zwracamy uwagę to też kwestia nawykowa, dlatego jeśli mamy nawyk skupiania się na negatywach to może warto pamiętać, że to nie całe spektrum rzeczywistości i w sumie to mogli byśmy z równą skutecznością skupiać się na pozytywach gdybyśmy tak samo to praktykowali.
Wiem, że w depresji skupianie się na pozytywach bywa dla nas jak zaprzeczanie faktom i czasami czujemy wtedy wielki opór, jak byśmy nie byli szczerzy bo przecież czujemy co innego, czujemy to co jest przytłaczające i obciążające – ale aby uwolnić swój umysł od balastu, który ciągnie nas na do – trzeba wykonać ten świadomy krok i wybierać świadomie, jakie myśli oraz wyobrażenia o sobie dokarmiany naszym skupieniem się na nich.

W kwestii relacji oraz komunikacji, czyli po prostu rozmawiania z ludźmi powiem jednak z własnego doświadczenia, że ukrywanie tego co się czuje jest zbyt męczące by było warto robić to na dłuższą metę. Jeśli coś sobie tłumimy to albo w końcu eksplodujemy albo implodujemy – oba warianty są równie mało przyjemne. Dlatego po prostu odpuść i pozwól sobie na otwartość, choć odrobinę bardziej niż teraz. Jasne, że ktoś może zareagować inaczej niż byśmy chcieli i, że czasem faktycznie dobrze jest się zastanowić czym się z kim dzielimy i czy jest to odpowiednia osoba – ale tak generalnie, to po prostu bądź szczera/szczery i mów o tym co czujesz. Wtedy może nawet ktoś Ci pomoże bo będzie wiedział, że ma okazję do pomocy. Może ta osoba lubi pomagać i tylko czeka na sygnał? Czasami błędnie zakładamy, że nie ma sensu mówić o tym co czujemy. Jest sens, zawsze!

Poza tym śmiało skorzystaj z pomocy psychologia lub psychiatry. Serio. Znowu z własnego doświadczania powiem Ci jak ja to widziałem i co sobie wtedy myślałem: Myślałem sobie tak: Skoro zajmuję się rozwojem osobisty, duchowością i różnymi sprawami umysłu, to jeśli zwrócę się o pomoc to przyznam, że jestem bezradny, że to co wiem nie wystarcza, przyznam przed sobą, że nie mam mocy, że nie panuję samodzielnie nad swoim życiem.
Oczywiście nie pomyślałem wtedy, że psychologowie i psychiatrzy, sami również często korzystają nie ze swoich własnych, a z usług swoich kolegów i koleżanek po fachu, gdyż są takimi samymi ludźmi.
W pewnych sytuacjach najlepiej jest gdy pomoże nam osoba z zewnątrz, gdyż tylko ona obiektywnie widzi naszą sytuację i nasz problem. Takie spojrzenie z zewnątrz bywa na prawdę bardo cenne i pozwala mam zweryfikować pewne rzeczy redukując temat do wspólnego mianownika. Ale my się tego właśnie najbardziej boimy, że ktoś wytrąci nas z przekonań o sobie, które chcemy pielęgnować i się nich kurczowo trzymamy. Często notabene błędnie się tego obawiamy, ponieważ dobry terapeuta nie rujnuje naszego światopoglądu tylko pomaga dostrzec nowe możliwości.
Czy od dentysty wymagać, by sam na sobie wykonywał zabiegi gdy tego potrzebuje? Tak się po prostu nie robi. Terapeuci też potrzebują terapeutów.
Ja się w każdym razie przełamałem wtedy, bo czułem się wtedy tak źle, że gotów byłem zrezygnować ze swoich przekonań o sobie, byle tylko znaleźć pomoc i rozwiązanie.
I okazało się, że wcale nie było tak źle. Było zaskakująco na luzie.

W Polsce są dwa sposoby leczenia depresji jeśli chodzi o konwencjonalną medycynę – psycholog robi psychoterapię a psychiatra jest nie od czubków jak to niektórzy myślą a od farmakologii. Tak więc to psychiatra przepisuje leki, także te, lekkie, które wcale nie działają jak w filmach to kiedyś pokazywano, że coś się tam strasznego dzieje. Piszę o tym, bo na prawdę nie warto się męczyć odmawiając sobie skorzystania z pomocy gdy ta pomoc jest dostępna i faktycznie potrzebna.
Warto jednak pamiętać: Leki to nie wszystko. Jeśli ktoś się źle czuje i idzie po pigułki by się dobrze poczuć to sorry, ale brutalnie powiem – nigdy mu się trwale nie poprawi. Leczenie farmakologicznie jeśli jest potrzebne, powinno iść w parze z aktywnością fizyczną i fizycznym działaniem przede wszystkim! (fizyczne działanie to także np. jakiś rodzaj psychoterapii, czy nawet wyrabianie sobie lepszych nawyków w relacjach z otoczeniem) Leki mogą pomóc w sharmonizowaniu równowagi hormonalnej, ale nie mogą być zastępstwem dla działań, jakie powinny wyrobić w Tobie nowe, zdrowe nawyki, jakie zabezpieczać Cię będą przed nawrotem choroby lub przynajmniej pomogą Ci sobie radzić z obecną sytuacją.

Metoda małych kroków w depresji

Na koniec coś o rytmie oraz tempie wprowadzania zmian w swoim życiu podczas depresji.
Mówi się, że najtrudniej jest zacząć, ale jeszcze większym osiągnięciem jest utrzymać nową rutynę, dopóki nie wejdzie ona w nawyk.

Masz prawo robić wszystko w swoim tempie. Jeśli widzisz jakieś palny treningowe w internecie i patrząc na wysportowanych trenerów stwierdzasz, że nie dasz rady to się nie zniechęcaj. Porównuj się tylko ze sobą. To, że ktoś robi 100 pompek to nie znaczy, że ja muszę. Ja nie robię 100 pompek dziennie ani nawet nie planuję (choć gdy o tym teraz piszę myślę, że może to nawet fajne wyzwanie i kto wie… 🙂 ) Właśnie tak myśl jak ja teraz, na zasadzie: „a może fajnie by było jednak to coś pozytywnego zrobić”. W ten sposób buduje się też nasze poczucie wartości gdy przekraczamy swoje dotychczasowe ograniczenia.
W każdym razie rób rzeczy w swoim tempie. Z wiedzy trenerów możesz zaczepiając wiadomości techniczne oraz pewne elementy planu treningowego, ale każdy plan treningowy aby był dobry i skuteczny – musi być dostosowany do indywidualnych predyspozycji i potrzeb osoby, która go stosuje.
Poza tym choć czasami jakieś postacie mogą nas inspirować, np. ktoś może inspirować się plakatem Arnolda Schwarzeneggera do tego by trenować, to jednak z mojego doświadczenia wynika, że może to powodować również do zniechęcenie. Bo patrząc na taki plakat realistycznie oceniamy, że tacy nigdy nie będziemy, więc co za tym idzie często pojawia się z automatu pytanie: „więc po co mam się w ogóle starać”.
Zamiast tego zrób sobie zdjęcie bez koszulki zanim zaczniesz treningi i porównuj się z tym zdjęciem po dwóch miesiącach regularnych ćwiczeń.
Jeśli zobaczysz choć drobną różnicę na plus (a jestem pewien że tak), to pomyśl, że z czasem może być jeszcze lepiej!
To naprawdę ważnie w depresji: zaangażuj swój umysł w konstruktywny cel nad którym regularnie będziesz pracować!

Aby nie być gołosłownym podzielę się z Tobą moimi zdjęciami z tego procesu jaki tu opisałem:
Pierwsze zdjęcie jak w opisie – z przed treningów. Widać jak bardzo byłem chudy. Drugie zdjęcie po 2 latach treningów i świadomego odżywiania. Jest różnica na plus widoczna prawda?
Ale gdybym miał się porównywać z innymi ludźmi, którzy posiadają dobre predyspozycje genetyczne do budowania masy mięśniowej, są młodsi, etc. to bym mógł być niezadowolony bo przecież Schwarzeneggerem nigdy nie będę. Zamiast tego jednak wolę widzieć postępy i to co osiągam swoją pracą oraz determinacją.

Dobrze mieć cele i ambicje ale również należy brać pod uwagę wszystko okoliczności gdy oceniamy samych siebie, zamiast robić sobie wyrzuty. Polarnik po wyprawie zdobywania bieguna północnego ,wraca do domu wychudzony i wycieńczony. Czy powinien mieć wyrzuty? Weź pod uwagę wszystko co przeżyłaś/przeżyłeś a dopiero potem zastanów się czy to jak surowo siebie oceniasz ma sens i co możesz realnie zrobić w tych okolicznościach aby poprawić swój stan.
W tym roku kończę 40 lat i czuję się lepiej niż dekadę temu. Nie ma śladu po depresji. Nadal regularnie trenuję, chodzę na długie spacery oraz praktykuję uważność i pozostałe techniki jakimi się tutaj z Tobą podzieliłem.

Systematyczność pozytywnych nawyków, oraz gotowość na dostosowywanie i modyfikowanie tego co się robi do potrzeb danego czasu i sytuacji to podstawa wychodzenia z depresji i nie tylko, bo to podstawa po prostu zdrowego i satysfakcjonującego życia.

Wszystkie te swoje doświadczenia i techniki, zebrałem ostatnio w jednym miejscu i stworzyłem kurs online, aby pomóc osobom w kryzysie jakiego i ja doświadczałem. Kurs wychodzenia z kryzysu, to 30 dni w trakcie których każdego dnia uczestnik otrzymuje nową poradę, nowy pomysł lub zadanie dotyczące tego co może zrobić danego dnia by wznieść się ponad swoją dotychczasową sytuację. Jeśli chcesz poczuć się lepiej, zdrowiej, pewniej i sprawniej to serdecznie Cię zapraszam.

Jakub Niegowski

Udostępnij: