Dyplomacja to rozwiązywanie w sposób pokojowy problemów między państwami, ale także grupami czy nawet w rozumieniu potocznym – między jednostkami.
Dyplomacja to szukanie konstruktywnych rozwiązań w przypadku konfliktu interesów, który bywa często pozorny, ponieważ wynikający z niedostrzegania lepszego rozwiązania. Zadaniem dyplomacji jest poszukiwanie takiego rozwiązania, które będzie satysfakcjonowało obie strony. Takie rozwiązanie prawie zawsze istnieje i jedynie trzeba je dostrzec.

Dyplomacja jest krokiem konstruktywnym i opłacalnym. Każdy konflikt bowiem kosztuje strony w nim uczestniczące zasoby energetyczne i wiąże się z marnotrawieniem na jego prowadzanie zasobów, które mogłyby zostać bardziej produktywnie zagospodarowane.
W dzisiejszych czasach, wojna i w zasadzie żaden konflikt się już nie opłaca. Stare powiedzenie mówi bowiem: “gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta”. Strony biorące udział w konflikcie osłabiają się nawzajem i dotyczy to także agresora, który nawet przy posiadaniu dużej przewagi musi zmarnotrawić część swoich własnych zasobów na działania związane z prowadzeniem konfliktu. Tymczasem tam, gdzie zamiast konfliktu znajdujemy konstruktywne rozwiązania, satysfakcjonujące obie strony – zamiast strat, pojawia się możliwość pomnażania lub przynajmniej zachowania zasobów.

Dyplomacja jest więc sztuką, której znaczenie wzrasta na przestrzeni historii proporcjonalnie do wzrostu świadomości.
Kiedyś nie rozumiano, że walka jest marnotrawstwem zasobów.
Dziś rozumiemy to.

Oczywiście po obydwu stronach musi istnieć wola osiągnięcia porozumienia. Kiedy ona jest – to połowa zadania już za nami bo od tego momentu wystarczy przystąpić do negocjacji i znaleźć takie rozwiązania, które będą wzajemnie korzystne.
Jeśli istnieje brak woli do pokojowego rozwiązania po jednej ze stron to najlepsze co możemy zrobić to albo przekonać właściwymi argumentami daną stronę do tego, że dyplomacją osiągnie więcej korzyści niż walką, albo pozostaje izolować jednostkę czy grupę, do której argumenty rozumne nie trafiają i jest tam jedynie wola konfliktu (jest to domena jednostek obłąkanych, dla których zdrowy rozsądek nic nie znaczy).

Duchowa Dyplomacja to jak sama nazwa wskazuje – dyplomacja i mediacje, obejmujące również sferę duchową czyli metafizyczną. O ile klasyczna dyplomacja jest mocno związana z uwzględnieniem jedynie materialnych i ewentualne kulturowych potrzeb stron – tak Duchowa Dyplomacja jest pojęciem, które stworzyłem aby wykazać również na potrzeby metafizyczne, energetyczne i związane z istnieniem świata niefizycznego, którego jesteśmy częścią a którego oddziaływania jednostek oraz grup go zamieszkujących mają także znaczenie i wpływ na jednostki i grupy składające się na samą ludzkość.

Innymi słowy, Duchowa Dyplomacja to pojęcie, które będzie zrozumiałe dla osób, które mają świadomość, iż świat nie ogranicza się do materialnej jego formy, a przestrzeń zamieszkiwana jest przez wiele cywilizacji oraz bytów, które wchodzą w rożnego rodzaju interakcje z ludzkością tak na poziomie zbiorowym jak i w przypadku konkretnych jednostek.

Istnieje dziś potrzeba, uwzględnienia powyższych faktów, które są już zbadane i odkryte przez nas na tyle, by również być powodem do poważnego myślenia o potrzebie duchowej dyplomacji.
Potrzeby duszy są równie ważne – żeby nie wartościować i mówić, że ważniejsze – co potrzeby fizycznego bytu. Jesteśmy bowiem duszą i ciałem tu i teraz. Zatem nasze potrzeby rozwoju obejmują również potrzebę rozwoju w sferze duchowej, zwanej także metafizyczną. Nie chodzi bowiem jedynie o sferę jakiejś koncepcyjnej filozofii “duchowej”, ale o faktycznie istniejącą przestrzeń energo-informacyjną, zwaną potocznie światem duchowym, oraz znaną pod innymi nazwami jak „świat astralny” (który jest oczywiście z technicznego punktu widzenia również jedynie jedną z warstw i poziomów). A więc przestrzeń – wymiar duchowy – to realna przestrzeń w której jesteśmy zanurzeni i w której przebywamy, która jest tak samo obecna w każdej sekundzie wokół nas i w nas samych – jak powietrze którym oddychamy. Zamieszkiwana jest także przez istoty świata niefizycznego o ogromnym zróżnicowaniu typów i bogactwie zarówno stopniowania świadomości jak i celów – podobnie jak sama ludzkość zawiera w sobie rożnego typu jednostki i grupy o rożnych aspiracjach.

Stąd też warto myśleć o odkrywaniu świata niefizycznego i nawiązywaniu konstruktywnych relacji, posługując się podejściem Duchowej Dyplomacji, jaka odpowiada zarówno na potrzeby duchowe jak i fizyczne.
Przypowieści znane w naszej kulturze „o zaprzedaniu duszy” za jakąś doraźną korzyść, to przykład na kompletne fiasko z punktu widzenia duchowej dyplomacji oraz duchowych mediacji i przykład na zupełny brak świadomości tego, który zdecydował by się na taką “transakcję”.
Duchowa Dyplomacja ma służyć temu, aby nigdy tak niekorzystne transakcje nie były zawierane a już tym bardziej – respektowane – gdyż nawet nasze Ziemskie prawo mówi o tym, że transakcja, która została zawarta w wyniku celowego wprowadzenia w błąd – nie powinna być uznawana za wiążąca.

Tak więc dzięki większej świadomość, uświadamiamy sobie między innymi, że „tranzakcie duchowe”, nawet jeśli zawarliśmy je kiedyś będąc oszukanymi, nie powinny i nie mogą być wiążące.

Co innego kontrakt ograniczony czasowo, który wygasa po jakimś czasie a wiąże się ze świadomą decyzją o uczestniczeniu przez dany okres czasu w czymś na określonych warunkach. To przykład na poprawne działanie jeśli jest powzięte przy odpowiedniej świadomości obu stron w chwili zawierania kontraktu.

Wciąż nierozwiązaną kwestią w światowych rozważaniach na ten temat pozostaje, czy jeśli dana strona nie pamięta zawarcia takiego kontraktu, to czy prawdziwie należy uznawać go za wiążący? To pytanie pozostawiam Wam pod rozwagę, gdyż jest ono doprawdy sporym wyzwaniem do rozstrzygnięcia.
W moim odczuciu jest na nie wiele odpowiedz i zależy to od wielu czynników osobistej sytuacji. Czyli nie tylko „litera prawa”, ale „duch prawa” czyli zdrowy rozsądek i kierowanie się dobrem uczestniczących stron powinny być zawsze uwzględniane i stale weryfikowane. I tu właśnie pojawia się też przestrzeń dla Duchowej Dyplomacji orz mediacji z tym związanych, które czasami są potrzebne w celu zweryfikowania dawnych ustaleń.
Bowiem pamiętajmy, że nasza świadomość stale się rozwija. To oczywiste, że po czasie dawne rozwiązania przestajemy postrzegać często jako optymalne. Ale kiedy je wybieraliśmy – za takie je uważaliśmy. Istnieje więc przestrzeń gdzie konieczna jest elastyczność i działanie w dobrej wierze, które wykracza poza stosowanie jedynie sztywnych zasad. I tu są potrzebni duchowi dyplomaci, duchowi mediatorzy.

Są takie grupy na świecie, które próbują zawierać kontrakty na “wieczność”. To jednak czyste nadużycie i nie może być w świetle rozumnego postępowania respektowane. Niemożna bowiem przewidzieć skutków takiego zobowiązania w perspektywie wieczności. Stąd jest to czcze intelektualne kombinatorstwo niskich lotów, nie mające rozumnych podstaw w praktyce.

Duchowa Dyplomacja to sztuka osiągania obopólnie korzystnego porozumienia, zaspokajającego potrzeby na wszystkich poziomach danej jednostki czy grupy.
Duchowa Dyplomacja potrzebna jest między innymi w kontaktach z wieloma cywilizacjami pozaziemskimi, istniejącymi także w przestrzeni metafizycznej.
Duchowa Dyplomacja jest potrzebna w kontaktach z istotami z innych wymiarów i generalnie z przestrzeni duchowej.
Duchowa Dyplomacja jest także potrzebna tu i teraz aby pomagać jednostkom i grupom dzięki mediacjom – osiągać korzystne porozumienie w dzisiejszym świecie.

Jako duchowy dyplomata i mediator zapraszam do dialogu, oraz poszukiwania korzystnych i pomnażających nasze zasoby energo-informacyjne rozwiązań.

Jakub Qba Niegowski

Udostępnij: