W cokolwiek uwierzymy, tworzymy określony pogląd, który kształtuje nasze życie. Na niektóre sytuacje wpływa kilka poglądów, wówczas wygrywa najsilniejszy. Dlatego czasem pewne sprawy nas zaskakują – jesteśmy czegoś pewni, a to się nie dzieje. To nasze myśli tworzą przekonania, a myśli powstają najczęściej w wyniku interpretacji doświadczeń. Kluczowe wydaje mi się tu słowo „interpretacja”, ponieważ coś takiego, jak prawda obiektywna musi się ugiąć pod subiektywnym spojrzeniem na sytuację.

Wyobraźmy sobie słonia. Najlepiej różowego. Jest i stoi przed nami. Co jest prawdą obiektywną? Chyba tylko zoologiczna nazwa zjawiska. Pierwsza osoba stworzy pogląd, że takie coś nie istnieje, a w związku z tym na pewno tylko śni. Druga nałoży na to swoje trudne doświadczenie z przeszłości i pomyśli: „za dużo wypiłem”. Trzecia doceni swoje wizjonerskie zdolności i powie: „to ważny symbol, poszukajmy znaczenia, które wskazuje”. Czwarta dojdzie do wniosku, że jest w ukrytej kamerze i ktoś robi sobie żarty. Piąta uzna, że widzi prawdziwego słonia, który dla potrzeb jakiegoś eksperymentu został pomalowany farbą. Będą jeszcze inne interpretacje…

Ten przykład pokazuje, co dzieje się z nami w wyniku tego, co widzimy i czego doświadczamy – interpretujemy i tworzymy przekonania. Jeśli zamiast słonia wyobrazimy sobie moment, w którym szef z gniewem mówi do nas, że znowu coś zrobiliśmy nie tak, to w naszych myślach pojawią się różne formy analizy tego, co właśnie zaobserwowaliśmy. Jedna osoba zrzuci wszystko na szefa, który znowu jest nie w humorze. Druga wzruszy ramionami, ale poczuje złość, że ktoś się jej czepia. Trzeciej zrobi się przykro, że ktoś podniósł na nią głos. Czwarta poczuje się niedoceniona i skrzywdzona… Oczywiście, będą jeszcze inne interpretacje. Jednak od razu zauważymy, że druga, trzecia i czwarta osoba mają niskie poczucie wartości, czyli negatywny pogląd na samego siebie. A to niestety przyciąga niedobre wydarzenia, tworzy podstawę niezadowolenia, dyskomfortu, a w konsekwencji także może prowadzić do choroby.

Po czym poznać swój niewłaściwy wzorzec? Po emocjach, które pojawiają się jako drogowskazy do uzdrowienia. Jeśli w zderzeniu z sytuacją pojawia się złość, żal, przykrość czy smutek, to oznacza, że sprawa dotyka naszej uszkodzonej matrycy. Jeśli nie ma emocji, nie ma nic do uzdrawiania – jest tylko sytuacja. To bardzo proste. Nie wszystko, czego doświadczamy czy co obserwujemy, ma na nas wielki wpływ i nie każda trudna czy przykra sytuacja jest obrazem wzorca. Zasada lustra, o której tak często słyszymy, opiera się mocno o nasze emocje. I to one są tym najważniejszym wskaźnikiem do pracy. Dlatego też warto nauczyć się je rozpoznawać.

Zazwyczaj wiążemy nasze odczucia z zewnętrzną sytuacją. Wydaje nam się, że przyczyną zdenerwowania jest coś, co się wydarza. Czasem rzeczywiście jesteśmy świadkami bardzo skomplikowanych i przykrych sytuacji. Jednak najważniejsza jest nasza reakcja. Dopiero ona pokazuje, czy mamy coś do odrobienia i do naprawienia. Przykład z szefem, robiącym awanturę, który podałam wyżej, jest bardzo obrazowy. Od razu widać, że osoba, która myśli, że to szef ma zły humor, nie bierze całej sprawy do siebie. Nie czuje się winna, nie wchodzi w emocje, woli przeczekać, aż przełożonemu poprawi się nastrój. Tym samym pokazuje, że jest tylko bezstronnym świadkiem jakiegoś wydarzenia. Może jako obserwator wyciągnąć własne wnioski, może się czegoś nauczyć dla własnego pożytku, ale z całą pewnością nie ma w sobie ułomnego wzorca, który miałby odniesienie do tej konkretnej sprawy. To ważne. Ponieważ informuje nas, że w tym obszarze nie musimy niczego w sobie uzdrawiać.

Kiedy jednak pojawią się emocje, otrzymujemy sygnał, że to, co się właśnie wydarzyło, jest dla nas bardzo ważną lekcją. To jest nasze lustro, które pokazuje istotny temat do przepracowania. Nasz wewnętrzny wzorzec w ten sposób się przejawia: jak magnes przyciąga do naszej rzeczywistości sytuację, która wyraźnie nam pokazuje, co jest do naprawienia. Dlatego właśnie nadano temu nazwę lustra, abyśmy mogli się w tym zdarzeniu przejrzeć, posłuchać tonu, słów, przyjrzeć gestom i działaniom osoby, która odzwierciedla kawałek nas samych. Dokładnie ten kawałek, który wymaga naprawienia.

Bogusława M. Andrzejewska