W latach 90tych byłem nastolatkiem. Wówczas to zainteresował mnie szeroko pojęty rozwój oraz próby przewidywania – zarówno naukowego jak i przy pomocy jasnowidzenia – jakie możliwości na przyszłość ma przed sobą ludzkość.

Z czasem te zainteresowania zostały wzmocnione przez fakt, iż sam zająłem się szeroko pojętym postrzeganiem pozazmysłowym i badaniem ludzkiego jestestwa w szerszym kontekście.

Pamiętam okresy mody na przepowiednie Nostradamusa, kalendarz Majów oraz oczekiwania związane z rokiem 2012-stym.
To wszystko były jednak jedynie te najbardziej medialne tematy na które zwracało uwagę najwięcej ludzki.

Poza mainstreamem bowiem wiele osób od dawna miewało sny oraz wizje tego co może nadejść i często wcale się nimi nie dzieliły z nikim poza gronem najbliższych przyjaciół, a i to zazwyczaj w drodze wyjątku.

Większość osób naprawdę nie chce być znana z opowiadania niepokojących przepowiedni, które “i tak zapewne się nie sprawdzą”.
Większość osób chce wieść normalne życie i mieć święty spokój.

Nie jesteśmy nauczeni traktować poważnie snów ani nawet wizji na jawie – często uważamy, że to tylko czkawka naszego mózgu lub inna chwilowa fanaberia umysłu. A im bardziej zamknięci jesteśmy na możliwość, że sny czy wizje przyniosą nam przydatną dla nas wiedzę – tym mniej jej faktycznie tam znajdujemy, gdyż nasza podświadomość dostosowuje filtr percepcji do naszego przekonania o tym co możemy a czego nie.

Sam od dziecka miewałem rożnego rodzaju sny o przyszłości. Oczywiście większość z nich zapewne jest tylko snami i może nigdy się nie sprawdzą, jednak zastanawia fakt, jak często dziecko może mieć (i z jakiego powodu) sny o wydarzeniach apokaliptyczno-przełomowych – tak byśmy je chyba nazwali – i to nie zawsze takich, które można zobaczyć na filmach i telewizji, a często o czymś zaskakujący, co wygląda zupełnie inaczej ale posiada zarazem bardzo wiarygodny ładunek emocjonalny.

Ja jednak w większości takich snów miewałem wątki optymistyczne, związane z poczuciem robienia czegoś ważnego i robienia rzeczy, które służą dobru, oraz wizje często jakiegoś wsparcia z poziomu duchowego.

Miewałem też poczcie tego, że są to scenariusze na które szeroko pojęci “my” jako duchowe istoty jesteśmy szkoleni i będziemy przygotowani. Że wszystko jest w jakiś sposób ustalone ale na zasadzie możliwych wariantów przyszłości – i każdy z nich niejako jest już w pewnym sensie rozegrany. To tak jak gdyby przyszłość była już zrealizowana w rożnych alternatywnych wariantach ale wciąż było kwestią otwartą, który wariant będzie się toczył w tej naszej linii czasu.

Zostawmy sobie jednak na chwilę sny.

Miewałem także wizje pozna snami, oraz spotkania podczas podróży poza ciałem, o których wciąż nie jest czas abym ze szczegółami mówił. Poza tym część z nich było zwyczajnie bardzo osobista i zawierało informacje prywatnie dla mnie. Mogę jednak powiedzieć o nich, iż bardzo dobitnie wskazały mi, że coś istotnie się szykuje w tej rzeczywistość na Ziemi i że należy brać na poważnie kwestię “transformacji ludzkości”, oraz związane z tym dość gwałtowne i intensywne wydarzenia.

Jestem człowiekiem. Oczywiście, że miałem i miewam wątpliwości.

Spotkałem w swoich wizjach istoty pozaziemskie, które zapowiadały mi pewne wydarzenia i pytały czy chcę wziąć w nich udział w określonej formie. Miewałem też wizję przyszłości po prostu tego co na Ziemi się może wydarzyć.

Wiele z tych doświadczeń miało miejsce przed 2012-stym rokiem. Tak, ja też dałem się nabrać na to, że 2012 będzie rokiem przełomowego wydarzenia na świecie itd. Co prawda im bliżej ta data się zbliżała tym bardziej już zdawałem sobie sprawę, że raczej tak nie będzie – ale nawet mi na jakiś czas udzieliło się poczucie pewnego rozczarowania i poczucie, że może te wszystkie wizje i informacje o zapowiadanej zmianie to wszystko tylko fantazja? Bo widzicie – jak jedna taka medialna rzecz się nie spełni to mamy tendencje wrzucać wszystko do jednego worka wątpliwości. To błąd. To znaczy tylko, że ta konkretna rzecz rozegrała się tak a nie inaczej.
Podejrzewam zresztą, że gdzieś tam, ktoś to nakręcał być może właśnie po to, aby wywołać wśród osób głęboko pragnących zmiany tego świata – wielkie rozczarowanie i aby podciąć im w ten sposób skrzydła.

Pamiętam, że miałem wizję około 2009tego roku, która nadal leży chyba gdzieś zapisana w moich dziennikach o tym, że na świecie pojawi się jakaś zaraza.
W mojej wizji wyglądało to tak, że ludzie mieli widoczne jakieś zmiany obejmujące głowę. Kiedy usłyszałem więc określenie wirusa z koroną w nazwie – skojarzyłem: głowa > korona i zacząłem się zastawiać czy to o to chodzi. Dodam, że kolo 2009 roku, spodziewaliśmy się bardziej wojen, uderzeń asteroidy, lądowań kosmitów czy bardziej typowych wizji apokaliptycznych a żadna zaraza nie była nigdzie grana w mainstreamie.

Pamiętam, że ta wizja mnie wtedy zaskoczyła bo nie tego się spodziewałem próbując zaglądać w przyszłość.

Dodam również, że wyraźnie pamiętam odczucia jakie towarzyszyły temu czasowi w wizji.
Była powszechna epidemia strachu przed zarażeniem, ale niektórzy z nas poruszali się w tym z większym poczuciem bezpieczeństwa wiedząc, że strach to jest najgorsze rozwiązanie i, że o strach komuś chodzi. Przypomina Wam to coś? Bo mi bardzo przypomina obecną sytuację. Sytuację, której rok temu kompletnie się nie spodziewałem, gdyż o tych wizjach zapomniałem na wiele lat. Nic nie wskazywało by miały się ziścić.

Ale w moich wizjach było jeszcze bardziej hardcorowo – próba zamknięcia ludzi w czym co postrzegałem jako bunkry i izolowania od przebywania w środowisku naturalnym w dosłowny sposób w celu narzucenia kontroli w zamkniętych ośrodkach. Kontroli którą postrzegałem jako zagrożenie także dla naszych ciał duchowych.

Znowu – podobieństwo jest duże i kojarzą się pewne placówki.

Te wizje na wiele lat pozostawiłem jako nie mające żadnego sensownego pokrycia w rzeczywistości i prawdopodobnie „bzdury”.
Dziś jednak co rusz mi się przypominają z wiadomych przyczyn i powiem Wam, że to naprawdę dziwne uczucie gdy na Twoich oczach realizuje się coś takiego. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że to jeszcze nie wszystko.

Ale zostawmy to na chwilę.

Pamiętam, że na moich warsztatach w 2007 roku mówiłem ludziom, że warto się przygotowywać na wielkie zmiany na świecie, gdyż przewidywałem wówczas, że nastąpią one właśnie koło 2012 roku. Na szczęście nie podawałem tej daty, ale mówiłem bardziej ogólnie o przyszłości. Przyznaję jednak, że myślałem wówczas, że będzie to właśnie 2012 rok. Potem się nawet z tego powodu głupio czułem, że niepotrzebnie próbowałem ludzi przygotować na wstrząsy i na bardzo inne czasy od ówczesnej sielanki. Teraz ze zdziwieniem odkrywam, że może jednak przedwcześnie przekreśliłem swoje wizje.

Moje wizje miały pewien wspólny mianownik w tym temacie. Mówiły o okresie w którym trudno będzie być pewnym co przyniesie jutro.

Miałem wrażenie, że będzie to czas, w którym będzie trzeba improwizować i mieć zdolność przystosowania się do zmieniających się warunków, że to intuicja i intuicyjne prowadzanie stanie się dla nas podstawą nawigowania w rzeczywistości, oraz, że jedyną stałą będą relacje z bliskimi osobami jakie twórzmy.

Czułem, że to właśnie nasi bliscy (nie tylko rodziny ale także bratnie dusze z którymi jesteśmy związani i czasem chwilowo rozrzuceni po świecie) oraz nasza wzajemna miłość będzie tym co może dać nam siłę, motywację i namiastkę poczucia stabilności, bo cała reszta będzie niestabilna.

Teraz gdy patrzę co się dzieje i przede wszystkim na to jak ja sam odbieram obecną rzeczywistość, trudno mi jest nie wspomnieć tamtych wizji. Wszak trudno dziś mówić o stabilności i pewności tego co przyniesie jutro biorąc pod uwagę co się dzieje na świecie, co wyprawiają politycy czy finansjera.

Być może niektórzy z Was czują lub zaczynają czuć to co ja – że świat staje na krawędzi – z jednej strony jest potencjał do pozytywnych zmian – gdyż rozchwianie starego systemu może sprzyjać zmianom na lepsze – ale z drugiej strony stoimy nad przepaścią i jeśli czegoś nie zaczniemy szybko robić to możemy się w nią z całą ludzkością osunąć.
Ta przepaść to ustrój totalitarny, to zniewolenie, to dyktatura fizyczna i ideologiczna, to generalnie mroczny czas dla świadomości.

W moich wizjach widziałem chaos przemian ale i potencjał dla rozwoju i rozkwitu osób „wysoko-wibracyjnych”. Widziałem rzeczy, o których tu na razie nie napiszę, aby w ten sposób nie utrudnić im naturalnej realizacji. Poza tym i tak mało kto by w nie uwierzył. Są to jednak rzeczy wspaniałe, które mogą nastąpić po okresie obecnych turbulencji. O ile jednak nie pozwolimy sobie przez zaniedbanie i myślenie „niech zrobią to inni” na osunięcie się w otchłań jaką ma już przygotowaną dla ludzkości ciemna strona.

Aby ten dobry wariant wydarzeń mógł zaistnieć, musimy być przygotowani, także materialnie, aby nie tylko przetrwać ten okres ale aby się wzmocnić i rozwinąć możliwości oddziaływania w świecie fizycznym, aby tematy duchowej świadomości mogły się rozwijać, bardziej rozprzestrzeniać w przestrzeni publicznej i pozytywnie wpłynąć na kolejne osoby. Potrzebujemy bowiem pewnej masy krytycznej takich osób, a bez materialnych zasobów, możliwość dotarcia do nich będzie znikoma.

Dlatego niezbędnym jest całymi dostępnymi sobie środkami wspierać to co dobre, to co buduje świadomość, to co daje wolność wyboru, to co otwiera oczy, to co daje siłę, motywuje itd.

Zastanów się co możesz zrobić Ty aby pomóc w tym procesie budzenia świadomości i wspierania ludzi w tym by nie czuli się osamotnieni.

Ja też jestem człowiekiem, który działa wierząc, że tak trzeba, ryzykując komfort zwyczajnego życia na rzecz mówienia o rzeczach ryzykownych, narażając się na wyśmianie, na krytykę, na to że komuś się może nie podobać fakt, iż pomagam ludziom rozszerzać percepcję i świadomość. Ja też potrzebuję wsparcia.
Robię to to co robię gdyż czuję, że tylko w ten sposób, dostrzegając więcej i rozumiejąc więcej możemy się uratować jako ludzkość. Bo inaczej będziemy prowadzeni przez kogoś innego po omacku, niekoniecznie tam gdzie chcielibyśmy się znaleźć.
Musimy więc otworzyć oczy i rozszerzyć swoją percepcję by móc bardziej świadomie nawigować w otaczającej rzeczywistości. Bez strachu, za to ze świadomością spoczywającej na nas odpowiedzialności za czynienie tego świata choćby odrobinę lepszym.

Aby móc dzielić się wiedzą i doświadczaniem oraz tworzyć inspirujące treści, potrzebne są środki finansowe. Jeśli pracujesz jak ja po kilkanaście godzin dziennie – a tyle poświęcam aby móc w efekcie dostarczać Tobie i innym osobom inspirujące i wartościowe treści – to musisz z tego móc się utrzymać. Obecna sytuacja jest trudna, a ja nie jestem zespołem Bayer Full i w życiu nie dostałem od państwa ani grosza na moje badania, zresztą też o to nie zabiegałem.

Osoby, które burzą się “o wyciąganie ręki po kasę” pragnę uświadomić, że nie da się poświęcać życia sprawie, pracując po kilkanaście godzin dziennie i nie zarabiać na tym na utrzymanie. Za coś trzeba jeść, zapłacić rachunki za mieszkanie itd. A dziedzina rozwoju duchowego w poza-religijnej formie i eksplorowania świadomości czy percepcji nadzmysłowej nigdy nie była i nie jest mainstreamowa a przez to nie jest też dochodowa. Wręcz przeciwnie, jest to ciężki kawałek chleba zwłaszcza w państwie religijnego fanatyzmu. Jak by mi chodziło o kasę to bym wybrał inną ścieżkę “kariery”.

Mi chodzi natomiast o rozwój świadomości i o to abyśmy mogli być wolni, abyśmy mogli odkryć swój potencjał i żyć w zgodzie z samymi sobą.

Tą trudną sytuację, faktu, że poważne myślenie o rozwoju świadomości i poszerzaniu jej, stanowi dziś margines społeczny – zawdzięczamy mentalności, tak rozpowszechnionej w niektórych kręgach „alternatywnych”, że wszystko powinno być za darmo, „bo się należy”.

Dlatego zamiast obecnie mieć w Polsce fantastyczne osiedla alternatywne z energetycznym budownictwem opartym na świętej geometrii czy innych wspaniałych rozwiązaniach, ośrodki i instytuty badawcze z prawdziwego zdarzenia odkrywające i budujące ludzką świadomość bycia czymś więcej niż tylko fizycznym ciałem – nie mamy tego, bo tak wielu decyduje się tylko brać i nie dawać nic w zamian.

Z tego lepszej przyszłości się nie zbuduje. Mówię to po ponad 20 latach obserwowania tego jak „duchowe” i „ezoteryczne” środowiska alternatywne funkcjonują w Polsce. Apeluję – zmieńmy to tu i teraz!

Prowadzę portal „W Centrum Rozwoju” poświęcony szeroko pojętemu rozwojowi jednostki, także od strony świadomości nadzmysłowej, oraz Polski Institut Remote Viewing skupiony na bardzo wartościowej technice pracy ze świadomością oraz percepcją nadzmysłową.
Jeśli więc możesz pomóc finansowo i wpierać rozwój inicjatyw budujących świadomość i dostarczających narzędzia oraz technik rozwoju świadomości – zrób to proszę wpłacając donację na konto paypal > tutaj <.

Wsparcie się przyda gdyż bynajmniej opowiadanie o niewygodnych dla religijnych fanatyków, czy materialne zafiksowanych cyników – rzeczach – to nie jest łatwy, czy dochodowy sposób na życie. A chciałbym móc nadal robić to co robię, badać, odkrywać i dzielić się tym pisząc nagrywając materiały video etc. Tym bardziej po tym jaki potencjał na przyszłość widziałem w swoich wizjach. Może być jeszcze naprawdę pięknie. To jednak od Was zależy na ile będę mógł to robić i na ile przetrwa taka możliwość ze strony niezależnych badaczy. Alternatywa jest taka, że niezależni badacze ostatecznie padną, albo będą zmuszeni sprzedawać się korporacjom i pozostanie tylko to co głosić będą korporacje. Wybór należy do Ciebie.

Przyszłość, która nadchodzi niesie ogromny potencjał. Jest jak zbliżająca się eksplozja, której siłę można ukierunkować zarówno ku dobremu jak i ku złemu. Albo więc zaczniemy się organizować i wspierać, gdzie każdy, ale to absolutnie każdy dołoży swoją cegiełkę wsparcia od siebie tak jak może to zrobić swoimi zasobami – albo ta eksplozja odbierze nam ostatecznie wolność wyboru, bo po niej, jeśli nic teraz nie zrobimy – nie będzie już drugiej szansy przez bardzo, bardzo długo.

Czas jest TERAZ by działać, by łączyć się, wspierać, by być aktywnym. Myślę, że ilość wartościowych dla rozwoju materiałów na stronie W CENTRUM ROZWOJU jest świetna, a to może być dopiero początek! Jeśli znajdą się środki to zobaczycie jak wspaniałe miejsce możemy wspólnie stworzyć! Na początek miejsce wiedzy i rozwoju świadomości w sieci, a z czasem mam nadzieję, fizyczne miejsce dla tych, którzy pragną wysoko-wibracyjnego życia w gronie podobnych sobie osób.
Zróbmy to!

Jakub Qba Niegowski

Udostępnij: